cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

W Krakowie od wczoraj lekarze muszą wybierać pacjentów, których podłączają do respiratorów, a których skazują na śmierć. W Małopolsce brakuje sprzętu i lekarzy, którzy potrafią obsługiwać respiratory.
logo-head
czytaj dalej
Marcin Jędrychowski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przyznaje, że w Małopolsce lekarze już teraz muszą podejmować decyzje o tym, który pacjent zostanie podłączony do respiratora, a który nie. Zdaniem Jędrychowskiego w szpitalach brakuje sprzętu i personelu potrafiącego go obsługiwać. Dyrektor został zapytany przez dziennikarza, czy w takim razie można już mówić o "drugiej Lombardii".

"Patrząc na przykład województwa małopolskiego, to myślę, że tak. Problemy w tym regionie zaczęły się już w lipcu i sierpniu, kiedy cała Polska była na wakacjach, a my mieliśmy tutaj naprawdę niewesołą sytuację. W ciągu doby stwierdzono u nas 1100 przypadków zakażeń, a konsekwencją tego jest to, że eskalacja zachorowań zaczęła się u nas wcześniej" - mówi dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego. "Śmiertelność będzie wzrastała. To będzie naturalną konsekwencją ograniczonych zasobów, jakimi dysponujemy. Nie ma się co oszukiwać, że jeśli chodzi o wąskie gardło, jakimi są intensywne terapie, w którymś momencie będą podejmowane racjonalne decyzje, że ratujemy 30-, 40- czy 50-latka, a niestety osoba, która jest w wieku podeszłym i jest obciążona dodatkowymi chorobami (…), to takie intensywne leczenie nie będzie wdrażane (...) Takie decyzje w województwie małopolskim już są podejmowane przez zespoły medyczne" - mówi Jędrychowski.
Źródło:  wiadomosci.gazeta.pl
Dodano: 16.10.2020
autor: MarcinZbezu

Zobacz również

Lukas Podolski pauzuje za żółte kartki i nie może zagrać, więc na mecz ze Śląskiem Wrocław wybrał się razem z innymi kibicami pociągiem.
logo-head
Dodano: 21.05.2022
Policja z Grudziądza z grupy Speed zatrzymała mężczyznę, który ponad dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość. 21-latek pędził na hulajnodze ponad 50 km/h.
logo-head
czytaj dalej
Zgodnie z obowiązującymi przepisami maksymalna prędkość, z jaką można poruszać się na hulajnodze elektrycznej wynosi 20 km/h. Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 400 zł.
Źródło:  www.auto-swiat.pl
Dodano: 21.05.2022
autor: MarcinZbezu
André René Roussimoff zwany Polskim Gigantem według świadków był w stanie wypić jednego wieczora 156 puszek piwa. Mierzący 224 cm i ważący 240 kg André był synem Polki i Bułgara.
logo-head
czytaj dalej
André René Roussimoff urodził się w Francji w 1946 roku, zmarł z powodu niewydolności serca w 1993 roku. Dotknięty był gigantyzmem, już jako dziecko wyróżniał się ogromnym wzrostem i potężną wagą - nie mieścił się w szkolnym autobusie - w wieku 12 lat mierzył 191 cm i ważył 94 kg.

W wieku 17 lat rozpoczął treningi wrestlerskie i niedługo potem zaczął walczyć na ringach w Paryżu. Występował też w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Austrii, Nowej Zelandii i w Afryce. W 1973 roku zadebiutował w World Wide Wrestling Federation w Nowym Jorku. Przez długie lata należał do grona najbardziej lubianych przez publikę wrestlerów.

Zmarł we śnie w 1993 roku, w Paryżu, gdzie przyjechał na ceremonię pogrzebową swojego ojca.
Źródło:  www.sport.pl
Dodano: 21.05.2022
autor: MarcinZbezu
Kami to pierwsza na świecie wirtualna influencenka z zespołem Downa. Influencerka została wygenerowana ze zdjęć ponad 100 dziewcząt z zespołem Downa.
logo-head
czytaj dalej
Kami została zaprezentowana przez organizację charytatywną Down Syndrom International. Do wygenerowania wirtualnej influenc erki użyto zdjęć ponad 100 dziewcząt, wolontariusza zaangażowani w projekt nagrywali również swoją mimikę, gesty oraz głosy. Awatar Kami „zamieszkał” w serwisie Instagram, gdzie można wchodzić z nim w interakcję. 
Źródło:  www.wirtualnemedia.pl
Dodano: 20.05.2022
autor: MarcinZbezu
Ujawniono informacje jakoby Elon Musk w 2016 roku rozbierał się przed Stewardessą SpaceX i prosił ją o „coś więcej”. W zamian za milczenie firma Muska miała zapłacić kobiecie 250 tysięcy dolarów.
logo-head
czytaj dalej
Do zdarzenia miało dojść w 2016 roku na pokładzie odrzutowca korporacyjnego SpaceX. Stewardesa pracująca dla SpaceX opowiedziała przyjaciółce, że Elon Musk poprosił ją, by przyszła do jego kabiny podczas lotu do Londynu, by wykonać „masaż całego ciała”. Gdy weszła do kabiny Musk miał być całkowicie nagi, z wyjątkiem prześcieradła przykrywającego dolną połowę jego ciała. Miliarder miał zdjąć prześcieradło i składać niemoralne propozycje stewardessie. Miał też dotykać jej uda i obiecywać, że kupi jej konia. Kobieta miała odrzucić zaloty Muska i poinformowała o zdarzeniu swoją przyjaciółkę.

Dwa lata po zdarzeniu, w 2018 roku stewardesa wynajęła prawnika i wysłała skargę z opisem zdarzenia do działu kadr SpaceX. Firma wynajęła mediatora, a w rozmowie ze stewardessą brał udział również sam Musk. Strony zawarły umowę, że sprawa nigdy nie trafi do sądu, w zamian za co kobieta otrzyma 250 tysięcy dolarów. W umówie zawarto również zapis o zakazie ujawniania jakichkolwiek informacji o Elonie Musku i jego firmach.

Sprawę ujawniła jednak przyjaciółka, której wcześniej zwierzyła się stewardesa. Kobieta opowiedziała o sprawie Business Insiderowi informując jednocześnie, że przed poinformowaniem prasy nie konsultowała się z pokrzywdzoną. Jak sama twierdzi - czuła się zobowiązana do podzielenia się informacjami, których udzieliła jej, jej przyjaciółka stewardesa.
Źródło:  www.businessinsider.com
Dodano: 20.05.2022
autor: MarcinZbezu